


 


|
|
Pocięte, pokłute ciało, szereg oparzeń, połykanie ostrych przedmiotów,
anoreksja, to wszystko może wskazywać na specyficzny problem: autoagresję.
Temat ten jest rzadko poruszany zarówno w mediach, jak i w literaturze fachowej,
a informacje, które można zdobyć są niepełne i wymagają uzupełnienia.
Autoagresja jest pojęciem szerokim i określenie jej granic jest trudne, obejmuje
bowiem zachowania zarówno powszechnie uznawane za normalne (tj. ćwiczenie ponad
swoje możliwości, operacje kosmetyczne, sport w skrajnych formach itp.), które
powodują jednak pewne deformacje ciała i mogą być przejawem zaburzeń
psychicznych, jak i działania uważane za patologiczne (samookaleczenia).
Definicja i rodzaje autoagresji
Autoagresja to działanie lub szereg działań mających na celu spowodowanie
psychicznej albo fizycznej szkody, jest to agresja skierowana „do wewnątrz”. To
pewne zaburzenie instynktu samozachowawczego, który wyraża się tendencją do
samookaleczeń, samouszkodzeń zagrażających zdrowiu, a nawet życiu.
Osoba z różnych przyczyn atakuje samą siebie, powoduje to oprócz fizycznych
obrażeń, również i pogłębienie obecnych już psychicznych problemów. Jest to
zjawisko o złożonym charakterze. Samookaleczenie nie jest bowiem tylko samym
okaleczeniem, lecz procesem, którego efektem są rany. Aby lepiej zrozumieć to
zagadnienie należy poznać typy autoagresji.
Wyróżnić można zatem autoagresję bezpośrednią (bicie, samookaleczenie,
samooskarżanie) oraz pośrednią (jednostka wymusza, prowokuje i poddaje się
agresji innych). Występuje także podział na werbalną i niewerbalną. Autoagresja
werbalna polega na zaniżaniu swej samooceny, poprzez wmawianie sobie własnej
małej wartości, częstą krytykę siebie i swojego zachowania.
Autoagresja niewerbalna – samookaleczenie – to uszkodzenie ciała, które może
mieć formę powierzchownych lub głębokich ran ciętych, wbijanie ostrych
przedmiotów w ciało, połykanie ich, polewanie się kwasem, przypalanie, łamanie
kości, uszkadzanie lub wycinanie fragmentów ciała, także narządów płciowych,
powiek, gałek ocznych itp. Jest to agresja jawna.
Z czasem autoagresja jawna może przejść w ukrytą. Charakterystyczne dla tego
zaburzenia jest pozorowanie objawów choroby fizycznej lub psychicznej. Osoby
stosujące takie praktyki wierzą, że cierpią na poważną chorobę, zaprzeczają
faktowi, że same wywołują swoje dolegliwości. Pozorowane są choroby układu
pokarmowego (np. krwawienie z żołądka – połykanie krwi własnej lub zwierzęcej),
nerek i moczowodów (kaleczenie narządów drutem), skóry (polewanie kwasem),
stawów i mięśni, tarczycy, wywoływana jest również np. gorączka (wstrzykiwanie
do krwiobiegu wody zanieczyszczonej moczem, śliną i innymi substancjami).
Syndrom Münchhausena
We wszystkich formach autoagresji występują różne jej stopnie nasilenia: osoba
cierpiąca na to zaburzenie może szczypać skórę, wywołując objawy alergii, lekko
nacinać skórę, ale może również wstrzykiwać sobie insulinę, czy też polewać się
kwasem.
Choroby psychiczne natomiast są pozorowane przez nietypowe zachowania, udawanie
halucynacji, a także przez używanie środków farmaceutycznych, powodujących
zaburzenia postrzegania świata.
Oprócz takich zachowań autodestrukcyjnych wyróżniamy także syndrom Münchhausena
oraz rozszerzony syndrom Münchhausena. Nazwa tego syndromu pochodzi od nazwiska
barona–kłamcy, a osoby cierpiące na to schorzenie pojawiają się często w
szpitalach narzekając na problemy somatyczne. Pacjenci wywołują różne objawy i
naciskają na lekarzy, domagając się operacji, aby doprowadzić w ten sposób do
deformacji zdrowego organizmu. Osoby te „kolekcjonują” diagnozy lekarskie,
wyniki badań, wędrują po różnych szpitalach, opuszczając je często bez zgody i
wiedzy lekarzy (ang. doctor – shopping).
Rozszerzony syndrom Münchhausena dotyczy nie tylko samego chorego, ale i jego
dziecka. Najczęściej chorują na niego kobiety, które wywołują objawy choroby u
swoich dzieci, bądź wzmacniają, wyolbrzymiają istniejące dolegliwości. Matki
doprowadzają do umieszczenia dziecka w szpitalu, domagają się przeprowadzenia
badań, zabiegów i operacji. Potrafią np. wstrzykiwać dzieciom różne substancje,
podrażniają skórę środkami żrącymi. Te „zabiegi” prowadzą do ciężkich chorób, a
nawet do śmierci dzieci.
Jeśli lekarze zaczynają podejrzewać matkę o niebezpieczne zachowania zaprzecza
ona i natychmiast zabiera dziecko ze szpitala. Dzieci nie opowiadają nikomu o
postępowaniu matki, ukrywają je, uważając, że ciało nie jest ich, tylko matki,
która może robić z nim wszystko. Ojcowie zwykle w sposób bierny popierają żony,
nie widzą ich działań, nie angażują się w leczenie dzieci. Oprócz fizycznych
uszkodzeń, także w psychicznej sferze dochodzi do negatywnych zmian, gdyż
dziecko nie potrafi prawidłowo postrzegać swojego ciała, cierpi również na
depresję, brak apetytu itp.
Syndrom ten np. rozpoznano u kobiety, która „w trosce” o zdrowie dziecka
wyprowadzała niemowlę na spacer na dwudziestostopniowy mróz. Kiedy stwierdziła,
że zachorowało, udała się do kilku lekarzy, którzy przepisali dziecku silne
antybiotyki. Matka zrealizowała wszystkie recepty, a następnie aplikowała
dziecku ogromne ilości lekarstw, nie stosując się do żadnych zaleceń. W
konsekwencji kobieta doprowadziła do uszkodzenia mózgu zdrowego dziecka. Obecnie
chłopiec cierpi na znaczne upośledzenie umysłowe, nie potrafi wykonywać
najprostszych czynności. Kobieta ta nadal uważa się za bardzo dobrą matkę.
Dlaczego się ranią?
Najczęstszą przyczyną autoagresji jest uraz spowodowany w dzieciństwie. Może być
nim: bicie dziecka, poniżanie go, ignorowanie jego potrzeb, co prowadzi do
zaburzeń w sferze emocjonalnej i w konsekwencji do autoagresji. Niewłaściwe
postawy rodzicielskie (odrzucenie, zaniedbanie, nadopiekuńczość, nadmierne
wymagania), trudna sytuacja ekonomiczna, bezrobocie, problemy alkoholowe –
sprzyjają pojawieniu się tego zaburzenia. Powodem może być również brak
rodziców: śmierć, rozwód, pobyt w domu dziecka, szpitalu.
Przyczyny tego zaburzenia mogą mieć także podłoże biochemiczne: osoby
samookaleczające się nie czują najczęściej w trakcie tej czynności bólu
(przychodzi on ok. godzinę później), ponieważ we krwi pojawia się hormon –
endorfina – który eliminuje niemal całkowicie ból, poprawia samopoczucie, znosi
napięcie. Tak znaczna zmiana powoduje, że samookaleczenie może stać się
nałogiem. Osoby, którym odebrano tę możliwość zachowują się w sposób bardzo
podobny do narkomanów na kuracji odwykowej. Tracą one bowiem źródło poprawy
samopoczucia i bezpieczeństwa.
Zachowania autoagresywne mogą być związane również z chorobami wrodzonymi (np.
syndrom Retta, autyzm, syndrom Lascha–Nyhana) i nabytymi, tj. chroniczne
zapalenie mózgu, kiła układu nerwowego oraz uszkodzenia mózgu przez szkodliwe
substancje. Z możliwością samookaleczenia należy liczyć się w zespołach
depresyjnych i w przebiegu nagłych stanów podniecenia psychoruchowego, w
chorobach psychicznych (np. schizofrenii).
Samookaleczenia mogą wskazywać zatem na problemy emocjonalne, ale mogą być
również bezpośrednim sposobem osiągnięcia celów np. uniknięcia służby wojskowej,
a w środowisku więziennym uzyskania lepszych warunków, przeniesienia do innej
celi bądź do szpitala.
Do zachowań autodestrukcyjnych zaliczyć można także: zaburzenia łaknienia
(bulimia, anoreksja, otyłość), nałogi, obgryzanie paznokci i opuszków palców,
przymus uszkadzania skóry (drapanie, rozdrapywanie ran, gryzienie warg) oraz
przymus wyrywania sobie włosów (z brwi, rzęs, z głowy, a następnie
niejednokrotnie zjadanie ich).
Chorobą towarzyszącą autoagresji pośredniej jest psychicznie uwarunkowana
tendencja do ulegania wypadkom, a osoby cierpiące na nią nieświadomie stwarzają
niebezpieczne sytuacje zagrażające zdrowiu i życiu. Podświadomie szukają
sytuacji, okoliczności, w których łatwo o wypadek.
Jeżeli chcesz zobaczyć zdjęcia przedstawiające skutki
Autoagresji to przejdź to działu :
W okresie nastoletnim głównym przedmiotem troski jest ciało,
które bardzo się zmienia. Wraz ze zmianami w ciele, pojawia się świadomość, że
także inne zmiany są nieuchronne i konieczne. Mówiąc w wielkim skrócie: kończy
się dzieciństwo i powoli, niuchronnie rozpoczyna się dorosłość. Nie da się ukryć
- to czas potężnych napięć, dla niektórych czasami, dla niektórych często -
bardzo trudnych do zniesienia. Pisze o tym
Maxta - właśnie
wtedy, szukając ulgi, sięga po żyletkę. To jest jej patent na rzeczywistość, na
"upuszczanie pary", próba "pozbycia się" nie dających się znieść,
"rozsadzających" od wewnątrz emocji. Okaleczanie siebie, w rzeczywistości czy
choćby w wyobraźni (fantazjowanie o tym), jest bardzo często oznaką
zbliżających się bądź juz istniejących poważnych psychicznych problemów.
W listach Maxty
widać poczucie samotności, niemożność i niewiarę w porozumienie z innymi,
depresyjne nastroje, stany irytacji i rozdrażnienia, ale też - chęć posiadania
czegoś wyjątkowego, co odróżnia od innych, co czyni ją w jej własnych oczach
kimś wyjątkowym. Ale nie tylko we własnych: "ja to robię ale innym nie radzę".
Powodów dla których ktoś zaczyna się ciąć, czy okaleczać w jakiś inny sposób,
może być wiele. U każdej z tych cierpiących (tak!) osób może być inny. To bardzo
osobista sprawa. Samookaleczanie to tylko objaw, podobnie jak odurzanie się
narkotykami czy alkoholem. Jest to, można powiedzieć, pewien sposób "radzenia
sobie" z problemami psychicznymi, który jednak ich nie likwiduje, a sam w sobie
jest bardzo szkodliwy, niebezpieczny a przede wszystkim - na dłuższą metę
nieskuteczny, bo trzeba go powtarzać ciągle i ciągle, a zniszczenia są coraz
większe (więcej sznytów). Nawet jeśli ktoś przestanie się ciąć, problem nie
znika, bo zazwyczaj taka osoba popada w inne uzależnienia, czy trafia w końcu do
szpitala psychiatrycznego. Jeżeli okaleczacie się lub bez przerwy o tym
myślicie, czy choćby od czasu do czasu, szukajcie pomocy psychologicznej. Nie
bójcie się również kontaktu z psychiatrą. Ważne, żebyście wiedzieli, że
potrzebujecie leczenia, bo to jest choroba a nie wybryk, jak czasem myślą o tym
dorośli, ale nie tylko oni , bo przecież Wy sami często myślicie, że to nic
poważnego i można przestać w każdej chwili. Sprawa jest poważna i raczej
przygotujcie się na dłuższe leczenie. Polegać będzie ono na poznawaniu swoich
uczuć, myśli, fantazji- świadomych i nieświadomych i ich wpływu na Wasze
zachowania, poznawaniu tego, co sprawia Wam największe cierpienie. O tym
będziecie rozmawiać z terapeutą. U niektórych z Was psychoterapia może być
wspomagana lekami, jeśli zajdzie taka potrzeba. Zachęcam Was do szukania pomocy.
Nie zwlekajcie. Cięcie się jest bardzo często jedynie objawem skrywającym głębsze problemy
psychiczne.
''Żyła, żyletka, kran... ide bo mam plan''
''Jedna żyletka jedna żyła
jedno życie jedna chwila''
 |
 |